brody



brody. Nie mam stu lat ani zwyczaju mędrców, żeby wszyst-i u podawać w wątpliwość. Sami się przekonacie, że Ber.i-i o lo wspaniały chłop. Życzę wam, żebyście jak najprę-tl/.ej zobaczyli go w prawdziwym świetle. Pewnie powie- ? t lal wam kilka słusznych, lecz niemiłych słów, a wam, mo Kuźmiczu, podobają się tylko tacy ludzie, którzy mówią przyjemne słówka. Na przykład ten wasz Grubski. nizumiem, jak można przyjaźnić się z takim człowiekiem. I.ei idze odłożył papier i podszedł ku nim. Napisaliście obszerny, przemyślany wniosek — zwró-II o- do Topolewa. — Pochwaliliście wyraźnie pomysł i irpowa. Powiedziałbym nawet, żeście go rozwinęli. — rldze milczał chwilę wyczekująco. Myśli zawarte w raportach wydały mi się słuszne i mi czasie — potwierdził Topolew. Dlaczego więc ustosunkowaliście się do nich tak III ho? Odrzuciliście je dość niegrzecznym papierkiem, i Icrającym trzy wiersze. Czy rzeczywiście tylko dlate-o ktoś inny skrytykował wasz projekt, machnęliście



MENU



Praw gdy polecono
Jak uważacie
— Od pierwszych
Wycierając
Ałkinda z zamiarem
Współczucie
Nastrój
Stał
— O sobie nie
Index
— I rzeczywiście
— Aha poruszyło
Pole
Brody
0 trasie jak gdyby