0 trasie jak gdyby
0 trasie, jak gdyby wcale nie istniała! A tymczasem ona żyje, towarzysze kierownicy! To źle, żeście o niej zapomnieli! — Bardzo dobrze, Taniu, doskonale — powiedział Załkind i leciutko dotknął rękawicą pleców dziewczyny. — Nic w tym dobrego nie widzę. — Dobrze, że przyszłaś do nas. Mahomet przychodzi do góry... Trasa zaczyna nacierać na zarząd — to dobrze. 1 najważniejsze, Taniu, że nasz zarząd wytrzyma teraz każde natarcie, a to bardzo dobrze! — Załkind z trudem poruszał zmartwiałymi od zimna wargami. — Nie macie racji wymyślając na zarząd — zwrócił się do Tani Batmanów idący przed nimi z Beridzem. — Jednak pomimo to proszę, aby na konferencji wypowiedziała się przeciwko pracownikom zarządu, którzy zamknęli się w czterech ścianach — powiedział Załkind. — Mocniej, mądrzej wymyślaj, Taniu. Muszę ci powiedzieć, Wasiliju Maksymowiczu, że nasza Tania jest na budowie historyczną postacią. Przychodziła do mnie, do Komitetu Miejskiego, żądając stanowczej ingerencji w sprawy rurociągu na długo przedtem, zanim sami zrozumieliśmy konieczność tego. — Spojrzał serdecznie na dziewczynę i wziął ją pod rękę. — Tak, Tatianko, wspólnymi siłami ruszyliśmy wóz z miejsca.